Nawigacyjne menu
Lipno 2012 – Austria, Czechy

Lipno 2012 – Austria, Czechy

Tym razem postanowiliśmy  zmierzyć się  ze słynnym odcinkiem Wełtawy poniżej zapory w Lipnie. Jako że wiele nasłuchaliśmy się o trudnościach tej rzeki postanowiliśmy przygotować się do spotkania w sposób właściwy i poświeciliśmy  jeszcze 2 dni na wcześniejsze rozpływanie się w Austrii. W Austrii spotkaliśmy się z Kollinsem z Torunia i Miśkiem z Legnicy. Kemping  Wiberlauf  w Grossreifling  znaliśmy  z wcześniejszych wypadów na Salzę Enns , tym razem  chcieliśmy się z skoncentrować na trudniejszym Enns.  Mieliśmy do wyboru 2 odcinki   łatwiejszy Gstatetboden  gdzie  oprócz 2 kaskad WW IV nie ma większych trudności oraz  trudniejszy Kummerbrucke mający nawet miejsce WW V pod warunkiem że  jest puszczana właściwa ilość wody. Niestety  nie mieliśmy  szczęścia do wody  wiec pozostał nam odcinek  łatwiejszy, ale wcześniej obejrzeliśmy  słynne Gesaeuseeingang   kwalifikowane jako WW V do VI za którym rozpoczyna się odcinek  Gstatterboden. Ten  około kilometrowy odcinek robi naprawdę wrażenie.

Gesaeuseeingang

Początek Gesaeuseeingang nie jest jeszcze tak trudny

Start do odcinka ma miejsce przed mostem kolejowym.za mostem rzeka dzieli się na 2 ramiona z których prawe ze względu na istniejący podobno syfon jest z reguły omijane. Przy tym dość  wysokim stanie wody 315 cm  na wodowskazie  przy   Moście Gstatterboden,  nie było jednak  specjalnych rewelacji. Trochę pobujało na falach, ale było szeroko bez specjalnych przeszkód,  w sumie dobre WW III+.

Potem  na rzece jest szeroko i łatwo. Druga kaskada  WW IV kilkaset metrów za  Mostem  Gsttaterboden przy którym zakończyliśmy  płyniecie,  ma ten minus że za nią jest  już tylko stojącą wodę jeziora zaporowego i raczej kiepskie możliwości wyjścia.

Następnego dnia rozpadało się na dobre, mimo to na Kummerbrucke wody nadal nie było, wiec pojechaliśmy szukać  ciekawszej rzeki niż Salza ,licząc przy tym na  wysoka wodę deszczową. Ciekawy odcinek  znaleźliśmy w końcu na Lammer gdzie wodowskaz w Obergau wskazywał  prawie 130 cm, a to oznaczało więcej niż średnią wodę nawet dla górnego odcinka tej rzeki. Wąwóz Voglau poprzedzający słynne Lammerofen  przy tym stanie wody miał już naprawdę trudne przejścia WW IV.

Postanowiliśmy spłynąć cały górny odcinek z pięknym  wąwozem  poniżej miejscowości Windhof , aż do końca    wąwozu Voglau.

Lammerofen przy tym stanie  nie nadawał się raczej do bezpiecznego  spłynięcia. Od samego patrzenia ciarki przechodziły po plecach

Lammerofen przy stanie 130 cm w Obergau

Lammerofen przy stanie 130 cm w Obergau

Górny wąwóz  z  ciasnymi przejściami stanowił piękny techniczny odcinek.

Potem aż do Voglau było zdecydowanie łatwiej za to sam  wąwóz Voglau przy tak wysokim stanie wody stanowił spore wyzwanie.

 

Dużego pecha miał Misiek który większość wąwozu spłynął wpław, ale co trzeba przyznać z uznaniem nie zgubił sprzętu.

 Następnego dnia zanim dotarliśmy do Lipna odwiedziliśmy jeszcze leżący w pobliżu Grossreifling wodospad  Laussachfall. Krótki choć efektowny odcinek wodospadu po intensywnych opadach deszczu postawił wysoko poprzeczkę. Szczególnie  trudne było opuszczenie kotła wodospadu jeżeli nie udało się spłynąć dostatecznie daleko.

Tak naprawdę bardzo dużo zleżało od sposobu napłynięcia na wodospad.

Jako że do Vysi Brodu  dotarliśmy dość  późno pierwszego dnia spłynęliśmy tylko pierwszy górny odcinek zakończony piękną kaskadą WW IV w  Loucovicach przy papierni.

Następnego dnia po powtórzeniu górnego odcinka – ci którzy czuli się na siłach, czyli Szczepan i Misiek  rzucili wyzwanie dolnemu odcinkowi w towarzystwie  spotkanego Czecha  który znał ten odcinek w miarę dobrze. Po pokonaniu  słynnego okna

ruszyli  w drogę która była dla nich wielka niewiadoma. Okazało się jednak ze nie taki diabeł straszny- nawet słynne diabelskie schody dało się pokonać bez wywrotki.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=41gRFd_G_C0&feature=relmfu=1&feature=plcp=&w=475&h=300]

Największym pechowcem okazał się Kowal który  tego dnia na górnym odcinku i łatwym fragmencie rzeki wybił bark. Fachowa pomoc udzielona przez  czeskie służby medyczne tylko nieco złagodziła ból – olbrzymi żal pozostał.

Kowal opatrywany na końcu odcinka.

Kowal opatrywany na końcu odcinka.

Niepotrzebnie,  bo do przyszłego  roku na pewno się wykuruje – i tego mu wszyscy życzymy !!!

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *