Nawigacyjne menu
Salza powodziowa

Salza powodziowa

Od w 12 maja 2014 w Blog | Brak komentarzy

Salza 450 cm 06.05.2014 – Piątek nie pływamy Salza ma wodę 450 cm, ok 150 m3/s, płyną drzewa. Ledwo do Wildalpen dojechaliśmy, wszędzie woda spływająca z gór po drodze, jadąc padał cały czas deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz   Z pływania nici postanowiliśmy wybrać się w ten deszczowy dzień na spacerk po okolicznych Alpach.. Oglądaliśmy przy wysokiej wodzie niespływalny Hinter Wild Alpen… Chyba tak to się nazywa.. Potok składający się z ponad dwóch kilometrów sztucznych progów… W Salzie płyną drzewa – zdjęcie powyżej, Widok z mostu na drodze już do Wildalpen Stary młyn przed Kanionem, Rzeczka, którą widać na zdjęciu to potoczek, przez który zazwyczaj przechodzi się gołą stopą.. ale to przy poziomie 150 cm.., Czyli standardzie, przy jakim się pływa.  Kładka do skakania do wody zazwyczaj ok 4m nad wodą. Jak widać na zdjęciach zniszczona przez potężną wodę powodziową tez to nawet ciężko by było przy niej się zatrzymać a co dopiero dojść do niej.. Salza standardowo w tym miejscu ma około 8 m szerokości. Na zdjęciu rozlewa się po brzegi.. Tor przy kempingu Wildalpen,  jak widać woda na poziomie drogi.. zazwyczaj woda płynie dużo, poniżej czyli jakieś 3 m niżej. Tor przy kempingu Wildalpen, dzień drugi, woda trochę opadła.. To pływamy… Salza – 280 cm,  17.05.2014 W końcu udało się popływać…Woda opadła.  Salza zamieniła się w jedną wielką falę, momentami fale dochodziły nawet do 3m metrów wysokości.. Wszystkie trudności na Salzie zniknęły.. Jedyna teraz trudności i ryzyko to iż przy kabinie była by masakra z wyjęciem łódki z wody..   Spłynęliśmy odcinek od Zapory do Zapory…. Czyli cały odcinek… Średnia prędkość płynięcia było 25 km / h(zweryfikowana na podstawie jazdy samochodem na wysokości płynących kajaków). Jednego dnia przypłynęliśmy standardowy odcinek maratonowy tylko, że na kajakach górskich praktycznie bez wiosłowania. Niestety nie obyło się bez przygód.. W drodze powrotnej urwaliśmy bagażnik..  Mieliśmy jeszcze popływać w Budziejowicach. Lecz zabrakło czasu. Film nagrany przez Kube Galeria Picassa Łukasz: https://plus.google.com/u/0/photos/115898382648076379827/albums/6016126768792094577?sort=1 Ekipa która odważyła sie zjeść na wodę to: Michał,, Misiek, Kolins, Kowal, Adach, Kuba,...

Czytaj więcej
GŁUSZYNKA

GŁUSZYNKA

Od w 7 Kwi 2014 w Blog | Brak komentarzy

…  czyli  nietypowe rozpoczęcie sezonu W tym roku zima nas nie rozpieszczała, śniegu w górach było ” na lekarstwo” , kolejne imprezy odwoływano wiec zdesperowani postanowiliśmy rozpocząć sezon niedaleko Poznania. Głuszynka  i dopływ  Kopla to małe rzeczki mające wodę tylko do wczesnego lato ale cóż jak się nie ma co się lubi…. W pierwsza sobotę kwietnia  Kuba ,Paweł, Michał i Ja postanowiliśmy wiec  rozpocząć tegoroczne pływanie. Wystartowaliśmy na Kopli niedaleko  Gądek zakończyliśmy w Piotrowie  przed Daszewicami  – już na Głuszynce. w sumie  3 godzinki miłej zwałkowej rzeczki. Żadna rewaluacja ale najważniejsze ze sezon rozpoczęty,,, A na sam koniec Kuba sprawdził swój sprzęt jeżdżący Taki małe Camel Trophy pod...

Czytaj więcej
0LZATHER ASCHE

0LZATHER ASCHE

Od w 6 Paź 2013 w Blog | Brak komentarzy

…czyli kasacja sprzętu Ojca Dyrektora   4 i 5 października odbywały się jak co roku Adidas Sickline extreme Kayak World Championship . Co ambitniejsi członkowie naszej ekipy- czyli Szczepan,Michał, Kuba i Kolins-  postanowili przekonać się naocznie ile im jeszcze brakuje do najlepszych na świecie a przy okazji zmierzyć się  Olzather Asche – kultowym i  jednym z najtrudniejszych odcinków rzek w Alpach. Poniżej  krotki film reportaż z tych zawodów. Zawody  odbywały się na odcinku kaskady  Wellerbrücke który jest jednym z najtrudniejszych odcinków na świecie – zwany jest Północna ścianą Egieru kajakarstwa górskiego. Zawody Adidas Sickline Extreme Kayak World Championship obejmowały  odcinek  200 m  o spadku of 10%. Trudności  tego odcinka wynoszą  od WW V  do WW IV  zgodnie z międzynarodowa skala trudności rzek  górskich. Jedni w skupieniu  obserwowali zawody …… … inni polowali na wspólne fotki z zawodnikami Po tych czynnościach wstępnych naładowani wiedza teoretyczna postanowili sprawdzić swoje umiejętności na nieco łatwiejszym odcinku rzeki. Łatwiejszy wcale nie oznaczało łatwy co pokazują poniższe zdjęcia. Wszyscy byli mniej lub bardziej „zmechaceni”. Eskimoski czy  tez kabiny były na porządku dziennym. Najbardziej jednak „zmechacony” był Kuba który po wywrotce i długim odpoczynku na brzegu ( do którego w końcu dotarł)  wymagał interwencji lekarskiej i szycia uszkodzonej nogi.   Największym poszkodowanym był jednak pożyczony kajak „Ojca Dyrektora”. Jemu żadne szycie już nie pomoże. Czy w przyszłym roku będziemy znowu podglądać  najlepszych ???? To jeszcze nie jest pewne, pewnym jest natomiast to że będzie  bardzo trudno pożyczyć kajak na taką  imprezę....

Czytaj więcej
Wełtawa 2013

Wełtawa 2013

Od w 2 Wrz 2013 w Blog | 2 komentarze

tym razem  na Wełtawę  oprócz  Kuby Szczepana,Michała Kolinsa i Miska wybrała się silna grupa   z Bydgoszczy pod  przewodnictwem Orła. Punktem zbiórki  był tor kajakowy  w Czeskich Budziejowicach nowo oddany do użytku niedrogi i naprawdę ciekawy. Kolins nr 1….. i dalsze numery … i człowiek zwany koniem kolins na bramce podporka z lewej.. z prawej jeszcze glebsza z prawej i nie wiadomo co Oj nie jestem zadowolony Kuba nr 157 wiec widać różnicę klas ale w odwoju radzi sobie dobrze Misiek zaczyna spokojnie a potem nie ma juz żartów pełne skupienie i duze choć zmrużone oczy Misiek nie zwykł wychodzic z kajaka więc musiał wstać Po ćwiczeniach  na torze  można było następnego dnia  sprawdzić swoje umiejętności na Wełtawie zarówno na górnym   łatwiejszym odcinku powyżej „okna”   jak i na dolnym   trudniejszym  poniżej „okna” Nie ma co wiele pisać o tych miejscach najlepiej je spłynąć  albo  wcześniej zobaczyć jak sobie z nimi radziła nasza drużyna. Szczepan,Michał,Kuba na „Żeleżniaku” Ponton (Kuba,Michał I Misiek)  przy „Papierni” Kolins na „oknie” Paweł  na Certovych ( diabelskich)  Schodach Ponton (Michał i Misiek) na Certovych   Schodach Czy w przyszłym roku znowu tam popłyniemy … tego nie wiadomo.. ale zrezygnować z takiego wyjazdu będzie...

Czytaj więcej
Francja 2013

Francja 2013

Od w 20 Cze 2013 w Blog | Brak komentarzy

……. czyli Grand Canyon du  Verdon Tym razem postanowiliśmy zmienić bałkańskie  klimaty  na te  klasyczne … czyli Alpejskie .Wybraliśmy rejon Alp Nadmorskim  we Francji a naszym głównym celem był  słynny Wielki Kanion Verdon –  najgłębszy kanion Europy. Co prawda Czarnogórcy twierdza iż najgłębszy  jest  właśnie  Kanion Tary ale nie jest to  moim zdaniem  prawda. Tara tworzy długą i głęboką dolinę ale nie ma ona charakteru typowego kanionu przy czym głębokość doliny Czarnogórcy  mierzą od okolicznych szczytów  a nie  od miejsca gdzie kończą się zbocza doliny. Także nie wierzcie  w opowieści że  to Kanion Tary jest najgłębszy w Europie. Możliwość  spłynięcia  Kanionu Verdon zależy w dużym stopniu od ilości wody  wypuszczanej z zapory w Castellane. Optymalna  woda  dla spłynięcia kanionu (w granicach 15 do 18 m3/s)  , w sezonie  puszczana jest niezbyt często najwyżej 2 3 razy w tygodniu. Dlatego wybraliśmy się tam  w pierwszej połowie czerwca ale niestety trochę przedobrzyliśmy. Po obfitych opadach deszczu – a w górach nawet śniegu – wody było tyle  że codziennie z zapory puszczano 25 do 30 m3/s – ilości  dla w miarę  bezpiecznego  spłynięcia kanionu  zbyt duże. Czekając na dobra wodę  spływaliśmy  odcinki  Verdon powyżej Wielkiego Kanionu  jak i  inne okoliczne  rzeki Var, Vesubie, Esteron. Piękny majestatyczny Kanion Var jest już spływalny w całości a przegradzający drogę  blok skalny został wysadzony tworząc kaskadę WW IV Vesubie oczarowała nas swym pięknym kanionem , szczególnie Kolinsa który za drugim podejściem „postanowił „ją  spłynąć wpław za kajakiem. Esteron pozostał nam w pamięci  ze względu na ostatnia sutjeskę  która zdawała się  być nie tylko  niespływalna  ale i niemożliwa do obniesienia.Na szczęście udało się ja pokonać ale płyniecie zakończyliśmy już o zmroku.   .Szczęście  uśmiechnęło się do nas  dopiero ostatniego dnia  w sobotę  15.06.2013 , kiedy to od rana puszczono 18m3/s. O godzinie 7.00 w drogę wyruszyło  kilku  spośród nas…….       ….aby o godzinie 20.oo   zakończyć  płyniecie  przy moście na zalewie  Lac de Sainte  Croix. Kanion Verdon został zdobyty a szczegółowe relacje z jego przepłynięcia jak i opisy pozostałych rzek zamieścimy na naszej stronie...

Czytaj więcej
Sezon rozpoczęty….

Sezon rozpoczęty….

Od w 20 Kwi 2013 w Blog | Brak komentarzy

czyli Zemska Brana po 18 latach   Zima tego roku trzymała bardzo długo a jak w końcu  odeszła to zaraz zrobiło się lato. W 3 tygodniu kwietnia  na wszystkich rzekach górskich Sudetów pokazały się wysokie stany wody. Postanowiliśmy wiec wybrać się na weekend w rejon Gór Orlickich i Masywu Śnieżnika. Po słonecznym piątku  19 kwietnia  sobota była zimna i deszczowa co od razu przełożyło się na niższe stany wody. W pierwszej mierze chcieliśmy obejrzeć Zdobnice piękny potok o trudnościach dochodzących w górnym odcinku do WW III. Niestety przy gwałtownym ochłodzeniu poziom wody wyraźnie spadł i w górnym odcinku było mało wody a na dole nie było już tak ciekawie. Dlatego postanowiliśmy  pokonać odcinek Divoke Orlice  od Bartosovic do Zemskiej Brany.Wodowskaz  w Orlickim Zahori pokazywał około 60 cm czyli naprawdę wysoka wodę.   Potem mamy Zemską bramę , którą spływaliśmy kilkakrotnie, niestety nasz zapał  do spływania  spadał z ilością przenoszeń kajaka pod górę – szkoda ze jeszcze nikt nie wymyślił wyciągów dla kajaków. Mimo to zabawa była  dobra Przypomniał się nam jeden z pierwszych  poważniejszych wyjazdów  na rzeki górskie , wiosna  1995 r  kiedy to też zaczynaliśmy od Zemskiej Bramy i był to pierwszy wyjazd Pawła. Rzeka niby taka sama ale sprzętowo to przepaść lub jak kto woli ” prehistoria”. Adaptowane hokejowe kaski, drewniane wiosła  i szklaki  klejone po każdym zejściu na wodę – to był romantyzm pierwszych pionierów- ale jak mówią Czesi – „to se ne vrati” Jako ze było nam jeszcze mało pojechaliśmy jeszcze  na Krupę  na jej krotki 2 km  przełom WW III przed ujściem do Morawy. Woda była wysoka i potwornie zimna – prosto ze szczytów Śnieżnika,ale zabawa była  nie najgorsza. Tego samego dnia  wyruszyliśmy jeszcze w kierunku Kamienicy . Następnego dnia  spłynęliśmy   to co najlepsze czyli odcinek od Plavy do elektrowni powyżej Jessennego i to 2 razy. Czasu aby robić zdjęcia na rzece  specjalnie nie było, dopiero przy słynnym  jazie przed elektrownia nakręciliśmy mały filmik …. chociaż chętnych do skakania  było coraz mniej.   Paweł po skoku  narzekał na kręgosłup , a Kuba tak się wbił pomiędzy podpórkę a  ścianę kajaka tak  że skręcił nogę. Co by jednak nie powiedzieć dobrze czy źle ale …sezon został rozpoczęty...

Czytaj więcej