Kategorie
Blog Najnowsze

…i zwałka na Głomii

klasyczny zwałkowy odcinek Głomii trochę nas zaskoczył swoją uciążliwością , okazał się też dłuższy niż to wynikało z opisu – na szczęście zdążyliśmy przed zmrokiem.

Na niedziele 18 czerwca zaplanowaliśmy wypad w dorzecze Gwdy. Po spłynięciu Gwdy tego samego dnia przerzuciliśmy się na Głomię, gdzie zamierzalismy przepłynąć odcinek od młyna w Skórce do młyna w Dobrzycy.

Była już 17- ta czyli późne popołudnie ale zakładaliśmy że odległość 6,5 km podaną w przewodniku nawet przy zwałkowym charakterze rzeki zdołamy pokonać w 3 godziny.

Przy młynie w Skórce mamy przed mostem parking z opisem szlaku i wygodne zejście nad wodę za mostem po lewej stronie rzeki.

Przygotowania do zejścia…
… i zejście nad wodę

Na początku jest dość płytko i wąsko bo tak naprawdę płyniemy kanałem ulgi. Dopiero po jakiś 200- 300m dopływa główny nurt z młyna.

Odcinek zaraz za młynem

Nadal jest jednak dość wąsko , płyniemy jeszcze przez tereny łąkowe ale stopniowo wpływamy w las

Początkowy , łąkowy fragment rzeki

Rzeka stopniowo się rozszerza, staje się płytsza i pojawiają się pierwsze zwalone drzewa i pojedyńcze kamienie.

Prosty i Dorota przed drzewem wymagającym przenoszenia
Prosty przepływa pod drzewem

Pierwsze 3 km, aż do mostu w Skórka-wybudowania pokonujemy jednak dość sprawnie i zajmuje nam to tylko nieco ponad godzinę.Płyniemy w kompletnym odludziu przez tereny leśne, tylko raz po raz przerywane niewielkimi łąkami – jest naprawdę pięknie.

Przed betonowym mostem prowadzącym do Skórki- wybudowania mamy kamienna tamę ale z przejściem umożliwiającym spłyniecie. Za mostem charakter rzeki w zasadzie się nie zmienia, ale drzew jest coraz więcej.

Po kolejnej godzinie płynięcia rzekę zaczyna oddzielać od wyżej położonego lasu niewielki pas łąki i zaczynają się 200 – 300m odcinki zwałowisk gdzie pnie leża w odległości kilku metrów . Mamy do wyboru holować sprzęt i brodząc w wodzie przeciągać sprzęt przez kolejne przeszkody ….

Jarek pokonuje zwałowisko

albo przeciągać go łąką przedzierając się przez zielska i chaszcze .

Prosty obnosi sprzęt przez łąkę.

Jest naprawdę trudno ale też dziko i przepięknie. Gdyby nie presja czasu i zbliżający się zmrok można by się napawać widokami bez końca.

Dorota na odcinku „swobodnej wody” przed kolejnym zwałowiskiem

Mnie więcej po 3 godzinach od mostu prąd zaczyna słabnąć a rzeka staje się głębsza i bez przeszkód. Oznacza to ze dopływamy do zapory przed elektrownią wodną w Srtużyskach , którą osiągamy po kolejnych 15 minutach wiosłowania. Jest już 21.30 i prawie ciemno, ale postanawiamy jednak dotrzeć rzeką do młyna w Dobrzycy, gdzie zostawiliśmy samochód. Przybijamy do pomostu przed zaporą po prawej stronie i szybko przenosimy sprzęt łąką. Pozostałe 2 km są łatwe i bez większych przeszkód wiec pokonujemy je ( choć co prawda już przy świetle księżyca) w niecałe pól godziny.

Zmęczeni ale i zadowoleni już na brzegu w młynie Dobrzyca.

Reasumując wspaniały odcinek i wspaniała przygoda. Trochę zawiodła logistyka, bo nie doceniliśmy uciążliwości rzeki a i faktyczna długość po zmierzeniu z mapy narzędziami GIS okazała się zdecydowanie dłuższa( 10 km a nie 6,5 jak wskazywał przewodnik) . Najbardziej uciążliwy 5 km odcinek od mostu Skórka – wybudowanie do elektrowni w Strużyskach zajął nam ponad 3 godziny i to był „gwóźdź programu” , co nie oznacza bynajmniej, że ten wcześniejszy od młyna Skórka nie był równie ciekawy . Film a tego odcinka znajdziecie poniżej, niestety baterie w kamerach nie wytrzymały na tyle długo aby uwiecznić całą nasza walkę

Krótki film – odcinek Skórka do Skórka – wybudowanie

Więcej zdjęć z przepłyniętego odcinka można zobaczyć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.