Weekend majowy w tym roku zapowiadał się wyjątkowo ciepły i słoneczny było więc pewne , że jeden z wolnych dni przeznaczymy na inauguracje SUP- owego sezonu. Padło na sobotę 4 maja i górny odcinek Pliszki. Początkowo planowaliśmy standardowy ok. 5 km odcinek od Kosobudek do Drzewc (Kijewa) , który wg opisu zajmuje 3-4 godzin. Ponieważ zebrała się liczna 5 osobowa ekipa postanowiliśmy nieco urozmaicić etap startując 2,5 km powyżej Kosobudek przy moście lini kolejowej Poznań – Kunowice.
Miejsce bardzo ciekawe bo pod linią kolejową mamy wiadukt drogi lokalnej prowadzącej ze stacji kolejowej Drzewce do Kłodnicy , a pod tą drogą dodatkowo Pliszka przeciska się w tunelu.
Tunel jest dość wysoki, ale w środkowej części dzieli się na 2 niższe przepusty których przepłynięcie przy wyższej wodzie może być problematyczne. Dodatkowo przy wlocie do przepustów gromadzą się też często naniesione przez prąd rzeki gałęzie tworzące zatory. Warto więc to wszystko wcześniej sprawdzić zanim zdecydujemy się na skorzystanie z tej drogi.
Zaraz za tunelem zaczyna się piękny zawalony drzewami przełom rzeki, gdzie sprzęt trzeba mozolnie przeciągać przez przeszkody, jest też dość płytko.
Po 200 – 300 m rzeka staje się jednak szersza i głębsza a przeszkody są łatwiejsze do pokonania. Dzieje się tak za sprawą bobrzych tam, które podpiętrzają bieg rzeki tak znacznie , że zaczynamy płynąć w lesie pomiędzy drzewami.
Taki charakter rzeki przerywany licznymi bobrzymi tamami mamy aż do ruin młyna w Zamęcie który osiągamy po godzinie płynięcia .
Sprzęt trzeba przenieść po prawej przez łąkę , można tez ostrożnie przeciągnąć go przez zator i dalej posuwać się po lewym brzegu pod mostem. Po minięciu kolejnych zwalonych drzew za młynem rzeka wydaje się już mniej uciążliwa
Niestety po około 150 m mamy kolejny potężny i długi zwał drzew, więc nie pozostaje nic innego jak wynieść sprzęt na biegnącą w pobliżu po lewej stronie drogę z Zamętu do Kosobudek
Od miejsca wyjścia przenosimy sprzęt około 100 m do najbliższego mostku, za którym zaczyna się kolejny piękny przełom. Jeżeli zaczniemy przed mostkiem to mamy jeszcze do pokonania niewysoki próg. Ponieważ mostek odległy jest tylko około 300 m od młyna w Zamęcie najwygodniej jest przenieść sprzęt od razu w to miejsce, omijając niezbyt atrakcyjny, za to wyjątkowo uciążliwy odcinek rzeki bezpośrednio za młynem. Nam walka z tym fragmentem rzeki zajęła prawie godzinę.
Za mostkiem rzeka płynie wartkim nurtem w niezbyt głębokim wąwozie tworząc miejscami niewielkie szypoty. Wody jest niestety mało, więc miejscami nie da się płynąc i trzeba SUP-y ciągnąć za sobą albo puszczać swobodnie z nurtem
Okolica jest malownicza a przenoszenie desek przez pojedyncze drzewa nie stanowi istotnego problemu
Po około 400 metrach wąwóz się kończy a nurt się uspokaja za sprawą kolejnych bobrzych tam.
Po kolejnych 200 m Pliszka rozszerza się jeszcze bardziej przyjmując lewobrzeżny dopływ Konotop . Za chwilę docieramy do rozległej łąki zwiastującej zbliżanie się do Kosobudek .
Rzeka nadal płynie w szpalerze drzew tworzących raz po raz przeszkody, co przy głębokiej wodzie wymaga sporej uwagi. Leniwi mogą je łatwo ominąć przeciągając sprzęt po łące.
Wkrótce mijamy po prawej pierwsze zabudowania a właściwie wpływamy do ogrodu posesji w Kosobudkach.
Musimy jeszcze pokonać niska kładkę, a zaraz za nią dopływamy do mostu w Kosobudkch
Po prawej stronie przed mostem mamy dobre wyjście przy punkcie czerpania wody. Dotarcie do tego miejsca zajęło nam 3,5 godziny co znacząco przerosło nasze plany. Dalsze 3-4 godzinne płyniecie i dotarcie do Drzewc przed zmrokiem choć możliwe, było raczej problematyczne. Stąd decyzja o zakończeniu spływu .
Pozostało nam jedynie dotarcie do pozostawionych na starcie i planowanej mecie samochodów.Dojście pieszo do miejsca startu zajęło nam zaledwie 20 min, co tylko pogłębiło naszą frustrację spowodowaną tempem płynięcia.
Stan wody był raczej niski , widać było na brzegach rzeki poza odcinkami „bobrowych” spiętrzeń, że jeszcze niedawno był on 10-15 cm wyższy. Miało to głownie znaczenie w odcinkach przełomowych o większych spadkach, gdzie momentami brakowało wody do swobodnego płynięcia .
W jakimś stopniu potwierdzało to wskazanie wodowskazu w Sądowie – 68 cm to stany niskie – choć ten wodowskaz jest bardziej miarodajny dla dolnych odcinków Pliszki.
Mimo wszystko ten fragment Pliszki oceniam pozytywnie. Najpiękniejszym wręcz magicznym odcinkiem jest „bobrza kraina” powyżej młyna Zamęt .
Odcinek drugiego przełomu od mostku za młynem, jest też bardzo ciekawy, ale wymaga wyższej wody co można sprawdzić jadąc około 1 km drogą z Kosobudek do Zamętu. Przy dobrej wodzie warto go połączyć ze standardowym odcinkiem Kosobudki – Drzewce ( Kijewo).
Galerię zdjęć ze spływu znajdziecie tutaj





















