Po dość łatwej i przyjemnej Radwi postanowiliśmy nieco „podnieść poprzeczkę” i wybór padł na płynący nieopodal i dobrze skomunikowaną poprzez nowa trasę S11 dopływ Radwi – Chotlę.
Rzeka jest znana z tego, że ma w korycie bardzo dużo zwalonych drzew, ale ponieważ jest dość płytka, nawet osoby początkujące w sposób bezpieczny mogą doskonalić technikę pokonywania zwałek. Spływ postanowiliśmy rozpocząć przy moście w Bukówku a planowaliśmy zakończyć po 7,5 km ,także przy moście ale w Zaspach Małych. Mimo zwałkowego charakteru rzeki , na podstawie dostępnych opisów, zakładaliśmy że 4 godziny będą wystarczające do pokonania planowanego odcinka.
Ponieważ przy samym moście w Bukówku nie było miejsca na dłuższe zatrzymanie samochodu, zaparkowaliśmy niecałe 100m dalej po prawej stronie (jadąc od drogi nr 167), na wybrukowanym podjeździe do przepompowni ścieków i wspólnie z Darkiem wypakowaliśmy sprzęt.
Do miejsca startu dotarliśmy idąc od mostu, ścieżką wzdłuż rzeki kilkadziesiąt metrów pod prawie niewidoczny w tym miejscu prąd rzeki.
Zaraz za mostem mamy bystrze niezbyt trudne do pokonania, a po krótkim odcinku w miarę swobodnego płynięcia rzeka wpływa do lasu i zaczyna się jej zwałkowy odcinek .
Rzeka przez najbliższe kilkaset metrów wije się w lesie pomiędzy łąką a drogą nr 167 tworząc prawie na każdym zakręcie zwałowiska z drzew w rożnych konfiguracjach co wyraźnie spowalnia tępo płynięcia.Jest jednak dość płytko co zdecydowanie ułatwia pokonywanie przeszkód.
W końcu kilometr za startem, po godzinie płynięcia, na skraju łąki trafiamy potężne zwałowisko które nie daje nam najmniejszych szans na jego pokonanie.
Za zwałowiskiem rzeka powoli odpuszcza i płynie przez najbliższe kilkaset metrów długimi prostymi odcinkami na skraju lasu, wzdłuż łąki a drzewa jeżeli się zdarzają to sporadycznie.
Po długim prostym odcinku rzeka skręca pod katem prostym w lewo i zbliżamy się do zabudowań Słonina . Po kilku minutach za kolejnymi 2 zakrętami rzeki dopływamy do malowniczego mostu nieczynnej lini kolejowej.
Za mostem kolejowym kończy się wolny od drzew odcinek i pokonanie pozostałego do mostu drogi nr 167 , 300 m zwałkowego odcinka rzeki zajęło nam około pól godziny.
W sumie dało to wynik 2,5 km w 2,5 godziny czyli średnia 1km na godzinę. W tym tempie pozostałe 5 km kończylibyśmy o zmroku. Co prawda większość pozostałego odcinka do Zasp Małych biegnie łąkami, ale spora cześć płynie jednak przez lasy. Stwierdziliśmy że nie ma co ryzykować i w sumie zadowoleni zakończyliśmy etap zaraz za mostem po prawej gdzie mamy wyjście na szosę.
Chotla w opisanym fragmencie, to rzeka dla koneserów zwałek, ale naprawdę ciekawa i godna polecenia !!!
Jeżeli czas pozwoli to spróbujemy dokończyć rozpoczęty odcinek w przyszłym roku.
Galerię ze zdjęciami znajdziecie tutaj.
















