Odcinek Obry za Międzyrzeczem mimo że wygląda na niepozorny ma niewątpliwie swoje smaczki i trudności.Największymi zaletami szlaku jest naturalne koryto biegnące w zalesionej okolicy i związane z tym dość liczne przeszkody z których wiele wymaga przeciągania lub przenoszenia sprzętu.
Kajaki wypożyczyliśmy ze Stanicy Kajakowej Św.Wojciech i tam też rozpoczęliśmy spływ. Stanica położona przy malowniczym zakolu Obry jest dość dobrze skomunikowana z trasą ekspresową S3 co wydatnie skraca czas dojazdu. . Teren jest dość obszerny, z dużą ilością miejsc parkingowych i dobrze zagospodarowany – na miejscu mamy przebieralnię i sanitariaty. Spływ skończyliśmy na należącej do tej samej firmy Przystani Gorzyca „Za jazem” skąd w ramach ceny wypożyczenia mieliśmy zagwarantowane przewiezienie wszystkich uczestników na miejsce startu gdzie pozostawiliśmy samochody. Generalnie wypożyczony sprzęt i cała usługa była na dobrym poziomie wiec z całym sercem można firmę polecić.
Dużą zaleta tego miejsca jest też to że w obszernym zakolu rzeki nie ma prądu , cała grupa może więc spokojnie zwodować a następnie wspólnie ruszyć w drogę i razem wypłynąć na rzekę.
Rzeka początkowo płynie dość szeroko i spokojnie przez tereny łąkowe. Po chwili przepływamy pod mostem drogowym drogi dojazdowej do stanicy…
… a po około 500m od wpłynięcia na rzekę przepływamy pod mostem kolejowym , za którym po lewej ustawiono tablice ostrzegającą o zwalonych drzewach i przeszkodach. Wpływamy na zalesiony odcinek …
…ale póki co nic wielkiego na rzece się nie dzieje, przeszkód nie widać i można swobodnie płynąć. Dopiero po kolejnych 500m spotykamy pierwsze niezbyt trudne przeszkody.
Za to niecały kilometr za mostem mamy już konkretne kilkudziesięciometrowe zwałowisko przez które można się przedostać SUP-em . Natomiast kajakarze korzystają z wyznaczonej po prawej stronie dość szerokiej przenoski.Mimo to przeniesienie wszystkich kajaków zajmuje dobry kwadrans.
Za przenoska mamy spokojny fragment rzeki, ale spokój jest tylko chwilowy. Pozostałe do zakończenia etapu 5 km rzeki ma bowiem bardzo różnorodny charakter. Nie ma też już na nim już żadnych punktów charakterystycznych pozwalających ocenić ile drogi zostało ( przed nami i za nami) mamy tylko las i pełną zakrętów rzekę.
Ostanie drzewo wymagające przeciągania sprzętu osiągamy po około 2,5 godzinie płynięcia licząc od pierwszej i jak się potem okazało jedynej koniecznej przenoski brzegiem.
Do końca etapu pozostaje około 500m i kwadrans spokojnego wiosłowania.Tuż przed polem biwakowym „Za jazem” mijamy , jak sama nazwa wskazuje, pozostałości nieczynnego spiętrzenia regulującego dawniej przepływ rzeki.
Przepłyniecie 6,5 km odcinka Obry zajęło nam niecałe 4 godziny licząc w tym przenoski i posiłki. Był to niewątpliwie bardzo miło spędzony czas, dopisała pogoda a rzeka dostarczyła mnóstwo atrakcji.
Trasa naprawdę ciekawa i godna polecenia !!!– nawet doświadczeni kajakarze nie będą się na niej nudzić.





















