Kategorie
Blog

OBRA , odcinek Św.Wojciech – Gorzyca

Najbardziej atrakcyjne fragmenty szlaku Obry prowadzą przez tereny zalesione. I właśnie jeden z takich odcinków wybraliśmy w ostatnią sobotę sierpnia na rodzinny spływ kajakowy w gronie znajomych. A skoro byłem jego uczestnikiem nie mogło też zabraknąć SUPa.

Odcinek Obry za Międzyrzeczem mimo że wygląda na niepozorny ma niewątpliwie swoje smaczki i trudności.Największymi zaletami szlaku jest naturalne koryto biegnące w zalesionej okolicy i związane z tym dość liczne przeszkody z których wiele wymaga przeciągania lub przenoszenia sprzętu.

Kajaki wypożyczyliśmy ze Stanicy Kajakowej Św.Wojciech i tam też rozpoczęliśmy spływ. Stanica położona przy malowniczym zakolu Obry jest dość dobrze skomunikowana z trasą ekspresową S3 co wydatnie skraca czas dojazdu. . Teren jest dość obszerny, z dużą ilością miejsc parkingowych i dobrze zagospodarowany – na miejscu mamy przebieralnię i sanitariaty. Spływ skończyliśmy na należącej do tej samej firmy Przystani Gorzyca „Za jazem” skąd w ramach ceny wypożyczenia mieliśmy zagwarantowane przewiezienie wszystkich uczestników na miejsce startu gdzie pozostawiliśmy samochody. Generalnie wypożyczony sprzęt i cała usługa była na dobrym poziomie wiec z całym sercem można firmę polecić.

Wodowanie kajaków na rampie – zrobiła się mała kolejka
Pozdrowienia od tych co już na wodzie

Dużą zaleta tego miejsca jest też to że w obszernym zakolu rzeki nie ma prądu , cała grupa może więc spokojnie zwodować a następnie wspólnie ruszyć w drogę i razem wypłynąć na rzekę.

Po około 200 m od startu wypływamy ze starorzecza na rzekę

Rzeka początkowo płynie dość szeroko i spokojnie przez tereny łąkowe. Po chwili przepływamy pod mostem drogowym drogi dojazdowej do stanicy…

Widok na most kolejowy

… a po około 500m od wpłynięcia na rzekę przepływamy pod mostem kolejowym , za którym po lewej ustawiono tablice ostrzegającą o zwalonych drzewach i przeszkodach. Wpływamy na zalesiony odcinek …

Przyjemne płyniecie w ładnej zalesionej okolicy

…ale póki co nic wielkiego na rzece się nie dzieje, przeszkód nie widać i można swobodnie płynąć. Dopiero po kolejnych 500m spotykamy pierwsze niezbyt trudne przeszkody.

Pierwsze zwalone drzewa za mostem kolejowym nie sprawiają istotnych trudności

Za to niecały kilometr za mostem mamy już konkretne kilkudziesięciometrowe zwałowisko przez które można się przedostać SUP-em . Natomiast kajakarze korzystają z wyznaczonej po prawej stronie dość szerokiej przenoski.Mimo to przeniesienie wszystkich kajaków zajmuje dobry kwadrans.

Początek „walki” na zwałowisku
Widok na zwałowisko po jego przepłynięciu, w głębi kajakarze
Końcowy fragment przenoski, wodowanie kajaków
Pozdrowienia dla tych co przenoszą

Za przenoska mamy spokojny fragment rzeki, ale spokój jest tylko chwilowy. Pozostałe do zakończenia etapu 5 km rzeki ma bowiem bardzo różnorodny charakter. Nie ma też już na nim już żadnych punktów charakterystycznych pozwalających ocenić ile drogi zostało ( przed nami i za nami) mamy tylko las i pełną zakrętów rzekę.

Mamy spokojne fragmenty rzeki…

ale mamy też takie gdzie przeszkód nie brakuje.
Większość zwalonych drzew daje się ominąć…
ale mamy też pojedyncze drzewa których ominąć się nie da i przez które sprzęt trzeba przeciągać.
Niektóre zatory wymagają pełnego poświecenia i zejścia do wody …
.. co przy prawie 30 stopniowym upale nie stanowiło żadnego problemu

Ostanie drzewo wymagające przeciągania sprzętu osiągamy po około 2,5 godzinie płynięcia licząc od pierwszej i jak się potem okazało jedynej koniecznej przenoski brzegiem.

Pierwszy kajak za przeszkodą
Jest czas na wymianę doświadczeń po obu stronach drzewa

Do końca etapu pozostaje około 500m i kwadrans spokojnego wiosłowania.Tuż przed polem biwakowym „Za jazem” mijamy , jak sama nazwa wskazuje, pozostałości nieczynnego spiętrzenia regulującego dawniej przepływ rzeki.

Pozostałości nieczynnego jazu, w głębi widoczna metą etapu
Wyciąganie kajaków po rampie nie sprawia większych trudności
Pamiątkowe zdjęcie całej grupy : 4 kajaki,SUP i wszyscy uczestnicy

Przepłyniecie 6,5 km odcinka Obry zajęło nam niecałe 4 godziny licząc w tym przenoski i posiłki. Był to niewątpliwie bardzo miło spędzony czas, dopisała pogoda a rzeka dostarczyła mnóstwo atrakcji.

Trasa naprawdę ciekawa i godna polecenia !!!– nawet doświadczeni kajakarze nie będą się na niej nudzić.

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.