Kolejna coroczna impreza kajakowo – grzybobraniowa w Przystani Drawa zebrała w pierwszy weekend październiku tego roku wielu uczestników, którzy podzielili się na 2 grupy spływowe. Ta mniej ambitna spływ rozpoczęła na Przystani Kajakowej Łęczyn ok 3 km od ujścia Mierzęckiej strugi do Drawy co razem z 8 km odcinkiem Drawy do Przeborowa dawało przyjemny 11 km odcinek spływu.
Najpierw jednak trzeba było zapakować sprzęt na przyczepkę a uczestników do Busa. Było ciasno ale daliśmy radę.
Zebrana 10 osobowa ekipa imponowała niewątpliwie doświadczeniem co wyrażało się także różnorodnością zgromadzonego sprzętu : 2 jedynki, 2 kanadyjki , 2 SUP y i kajak 2 osobowy stworzyły imponujący zestaw.
Początkowo rzeka płynie pomiędzy łąką a skrajem lasu rosnącego na wysokim prawym brzegu tworząc malowniczy pół – wąwóz.
Po kilometrze spokojnego płynięcia, na wysokości nie widocznego choć odległego o zaledwie 100 m od rzeki jeziora Łęczyn ,w miejscu gdzie rzeka skręca w prawo i podpływa pod zbocze, spotykamy pierwszy konkretny zwał drzew wymagający mozolnego przeciągania sprzętu.
Przez następny kilometr rzeka płynie blisko lasu więc mamy jeszcze kilka przeszkód o rożnym stopniu trudności.
Potem Mierzęcka Struga oddala się od lasu i wpływa meandrując na rozległą łąkę. Przeszkody jeżeli się trafiają to tylko sporadycznie.
Po kilkunastu minutach łąkowego odcinka a w sumie po godzinie i kwadransie płynięcia od startu osiągamy ujście do Drawy
Na zadrzewionym odcinku Mierzęckiej strugi kanadyjki i dwójka zostały trochę z tyłu, za to na otwartym odcinku Drawy szybko dogoniły wolniej płynące SUP y.
Po godzinie od ujścia do Drawy Dopływamy do przystani w Hutnikach gdzie robimy kilkunastu minutowa przerwę na posiłek.
W tym czasie była też okazja aby spróbować swoich sił na SUP -ach a wszystkich zadziwił Krzysztof , świetnie radząc sobie na tym odmiennym sprzęcie. Niewątpliwe zaprocentowało doświadczenie z kanadyjki
Niecałe 200 m za przystanią napotykamy ostatni wymagający nieco wysiłku zwał drzew, dla którego technika pokonywania uzależniona była od rodzaju sprzętu.
Po kolejnym kwadransie z lewej mijamy jeszcze Przystań Dębina a po kolejnym dopływamy do Przystani Drawa
Podsumowując odcinek który zajął nam około 3 godzin w pierwszym fragmencie dostarczył nam nieco emocji, natomiast po wypłynięciu na Drawę pozostał już tylko pełen relaks i podziwianie widoków.
Idealny fragment na spokojne jesienne zakończenie sezonu.
Więcej zdjęć z tego spływu znajdziecie tutaj


















