Po dość długiej przerwie od inauguracji sezonu udało się nam zebrać równie silna ekipę z tą tylko różnicą ąe Pawła zastąpił Filip.
Miejsce startu przy polu biwakowym w Nowej Korytnicy ( Punkt czerpania wody nr 10) jest dość obszerne z przygotowanym zejściem do wodu i pomostem. Nic dziwnego bo co chwilę startują stąd liczne „komercyjne” spływy które 'towarzyszą nam aż do zapory w Sówce. Wcześniej zostawiliśmy jeden samochód na biwaku Bogdanka należącego już do DPN, w miejscu gdzie planowaliśmy zakończyć spływ.



Początkowo rzeka płynie leniwie wijąc się pośród łąk i trzcinowisk, zbliżając się powoli do lini lasu. Gdy po dobrym kwadransie płynięcia dopływamy do skraju lasu pojawiają się też pierwsze przeszkody.

Po chwili wpływamy do lasu ale rzeka rozlewa się szeroko ,wiec jeżeli nawet zdarzają się drzewa to bez trudu można je ominąć. Ten kilkusetmetrowy odcinek kończy się kolejnym rozlewiskiem

Tym razem jednak rzeka rozlewa się bardzo szeroko tworząc wręcz momentami wąskie rynnowe jezioro. Dodatkowo mieliśmy silnie wiejący w twarz wiatr. Nic dziwnego że tego ponad kilometrowego odcinka rzeki raczej miło nie wspominamy. Wszyscy ” zeszliśmy do parteru” bo na stojąco płynąć się nie dało.

Pod koniec tego odcinka czyli po ponad 3 km i godzinie płynięcia od startu w Nowej Korytnicy rzeka zwęża się, wpływa między trzciny a przed wysoką leśną skarpą skręca gwałtownie w lewo. Od tego miejsca Korytnica wpływa w zwarty kompleks leśny i zachowuje taki charakter otoczenia aż do ujścia do Drawy.

Początkowo jednak rzeka płynie powoli i dość szeroko pomiędzy skarpami leśnej doliny. Prąd jest bardzo słaby , miejscami trzeba szukać optymalnej drogi pomiędzy gęstą roślinnością porastającą dno rzeki. Pojedyncze drzewa dają się łatwo ominąć.


Dopiero za punktem czerpania wody nr 2 i charakterystycznym pomostem ( zbudowanym przy pozostałościach dawnego mostu – około 2,5 km od końca rozlewiska ) charakter rzeki stopniowo się zmienia. Rzeka się zwęża, prąd przyspiesza i pojawiają się dość liczne zwalone drzewa wymagające sprawnego manewrowania .


Aż do miejsca biwakowego przed mostem w Sówkach, gdzie rzeka spiętrzona przez zaporę tworzy rozlewisko mamy naprawdę ciekawy ok 3 km fragment rzeki.


Po 3,5 godzinach od startu i pokonaniu około 9 km , zaraz za mostem przybijamy do pomostu po lewej stronie rzeki. Dalej mamy łąkę przygotowaną do transportu i przenoszenia sprzętu. W tym celu zbudowano także specjalne drewniane koryto, mimo że przenoska nie jest dłuższa niż 100m

Jako że duża część wody zabierana jest kanałem do pobliskiej pstrągarni, rzeka za przenoską jest zdecydowanie węższa i płytsza. Po niecałych 200m mijamy kładkę prowadząca do pola namiotowego i znajdującego się na nim biura organizacyjnego spływów oraz Baru Sówka. Podobno jedzenie jest tam nie najgorsze – szczególnie smażone ryby – więc kto zgłodniał może się posilić. My popłynęliśmy dalej.
Przed kładką mamy niewielki próg z kamieni nadający się do spłynięcia

Dalej rzeka zatacza szeroki łuk wzdłuż pola namiotowego a następnie po prawej mijamy zabudowania infrastruktury pstrągarni z licznymi spustami wody, które znacząco zasilają rzekę. Stopniowo staje się ona zdecydowanie głębsza, choć nadal jest dość wąska.

Mniej więcej kilometr od przenoski w Sówce definitywnie kończy się infrastruktura pstrągarni i rzeka wpływa do lasu. Pojawiają się pierwsze zwalone drzewa .

Nieoczekiwanie za ruinami jazu rzeka rozlewa się szeroko i zdecydowanie przyspiesza . Wpływamy w pierwszy kilkusetmetrowy przełom rzeki z wysokimi skarpami i licznymi przeszkodami .



Wkrótce prąd rzeki słabnie i rozpoczynają się kolejne rozlewiska. Po lewej stronie pojawiają się zabudowania Jaźwin i droga. My płyniemy dalej w prawo aż do końca stawu , gdzie przy przepławkach dla ryb mamy zbudowane kolejne drewniane koryto do przenoszenia kajaków.

Pokonanie 2,5 km odcinka od Sówki do Jaźwin łącznie z przenoską na zaporze zajęło nam około 1,5 godziny.
Zaraz za zaporą woda rozlewa się szeroko i jest dość płytko. Przeciągamy sprzęt nad potężnym drzewem grodzącym rzekę na całej szerokości ….

… a tuż za nim przepływamy pod mostem drogowym za którym rzeka zdecydowanie przyspiesza.Wpływamy w kolejny tym razem prawie 1,5 km przełom Korytnicy




Po z grubsza 3 kwadransach zaczynają dochodzić do rzeki odgłosy pobliskiej drogi z Jaźwin i Głusko- Drawno. To oznacza że zbliżamy do końca etapu- ujścia Korytnicy do Drawy. Formalnie koniec szlaku kajakowego jest wyznaczony po prawej stronie przed mostem drogi Głusko-Drawno gdzie mamy tablice informacyjne i infrastrukturę do wyniesienia sprzętu.

Poza sezonem wygodniej jest jednak zaparkować samochód na biwaku DPN Bogdanka , chociaż za parkowanie samochodu trzeba zapłacić ( najlepiej on line). Trzeba jednak pamiętać ze wykupiony bilet nie podlega zwrotowi.
Dlatego przepływamy pod mostem i po jakiś 150 m przybijamy do pomostu gdzie kończymy spływ.
Ostatni odcinek z Jaźwin o długości ok. 1,7 km zajął nam godzinę a cały etap o długości nieco ponad 13 km 6 godzin

Podsumowując trzeba stwierdzać że Korytnica to rzeka niewątpliwie warta odwiedzenia. Dodatkowym jej atutem jest to że w odróżnieniu od Drawy można nią pływać przez cały rok.
Dla osób nie szukających wyzwań idealny będzie odcinek z Nowej Korytnicy do Sówki , dla tych szukających wrażeń idealnym będzie piękny dolny odcinek rzeki z dwoma dzikimi przełomami poniżej Sówki. W takim przypadku warto rozważyć rozpoczęcie płynięcia dopiero od Punktu czerpania wody nr 2.
W każdym przypadku serdecznie polecam !!!
Więcej zdjęć z tego spływu znajdziecie tutaj
