W sierpniu 2024 roku płynęliśmy odcinek Chotli z Bukówka i zamierzaliśmy go zakończyć w Zaspach Małych. Jako że pokonanie pierwszych 2,5 km do Słonina zajęło nam 2,5 godziny, zmuszeni byliśmy odpuścić pozostałe 5 km obiecując sobie solennie że dokończymy zaplanowany odcinek przy najbliższej okazji, a ta nadarzyła się właśnie w tym roku
Ponieważ większość pozostałego odcinka do Zasp Małych biegnie łąkami, zakładaliśmy że tym razem tempo płynięcia będzie zdecydowanie lepsze chociaż obawy budził 2 km leśny odcinek rzeki.
Miejsce na rozładowanie sprzętu znaleźliśmy jakieś 150 m od mostu drogi nr 167 przy pierwszym rozwidleniu dróg w Słoninie podobnie jak rok wcześniej także przy pompowni ścieków .




Do rzeki trzeba dojść schodami zlokalizowanymi na przyczółku mostu. Po starcie mamy kilkadziesiąt metrów spokojnego płynięcia, ale wkrótce zaczynają się drzewa , rzeka przez pierwsze 200-300 m płynie skrajem lasu. Odcinków gdzie można próbować stanąć na SUP-ie jest naprawdę niewiele


Dalej teoretycznie wpływamy na łąki, ale wzdłuż brzegu Chotli rosną szpalery drzew z których raz po raz coś spada do rzeki.


Po około 40 min płynięcia i pokonaniu około 700 m rzeki pojawia się pierwszy „konkret” , czyli zawał kompletny którego pokonanie wymagało sporo wysiłku. Do tego miejsca mimo że odcinek był teoretycznie łąkowy tempo płynięcia wynosiło tylko około 1km na godzinę.




Po 1,5 godzinie płynięcia dopływamy do skraju lasu odległego około 2 km od punktu startu . O dziwo rzeka wyraźnie się poszerza a zwalone drzewa występują z rzadka i raczej pojedynczo.


Taka sytuacja na rzece trwa jednak bardzo krótko i znowu zaczynają się „konkrety” zmuszające nas do rozpoczęcia „turystki pieszej”

Kolejny potężny zwał zakrywający prawie całą rzekę oznacza że pozostało nam do pokonania około 2 km, co zajęło nam około 1,5 godziny

Dalej mamy przyjemne fragmenty przeplatane z odcinkami tak zawalonymi, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest ich obnoszenie brzegiem


Kolejny duży zwał przyjmujemy z nadzieja , bo zaraz za nim widać pole co oznacza że dopływamy do skraju lasu w pobliżu Zasp małych . Stąd do mostu we wsi pozostaje około 1km , ale przepłyniecie tego odcinka zajęło nam jednak około 3 kwadransy.

Płyniemy nadal skrajem lasu, ale stopniowo rzeka staje się coraz łatwiejsza, pojawiają się odcinki gdzie można płynąć dość swobodnie.

Powoli las się kończy i wpływamy w typowo łąkowe fragmenty rzeki, gdzie czasami trzeba się przeciskać przez trzciny i szuwary

Wkrótce rozpoczynają się pierwsze zabudowania wsi i pojawia się cel naszego etapu czyli most w Zaspach małych.


Ponieważ przy samym moście nie ma miejsca na zaparkowanie samochodu musieliśmy podejść jeszcze jakieś 100 m w kierunku centrum miejscowości. Ale ten spacer był już naprawdę czystą przyjemnością.

Pokonanie 5 km odcinka Chotli zajęło nam 4,5 godziny – trochę lepiej niż poprzednio, ale nie zmienia to faktu że Chotla choć dzika i piękna jest jednak krańcowo uciążliwą zwałkową rzeką.
Do ujścia do Radwi z Zasp małych pozostaje jeszcze około 5 kilometrów leśnego odcinka i nie należy się spodziewać znacząco szybszego tempa płynięcia. Czy będziemy chcieli spróbować za rok ? – tego już nie jestem tak pewien .
Album zdjęć z tej wyprawy znajdziecie tutaj
