Ilanka – to niewielka rzeka w województwie lubuskim o długości ok. 54 km, płynąca mniej więcej równolegle do sąsiedniej Pliszki i podobnie jak ona stanowiąca prawy dopływ Odry. Obie te rzeki odwadniają obszar Puszczy Rzepińskiej . Mówi się że Ilanka obok Pliszki jest jedną z najpiękniejszych rzek Środkowego Nadodrza. W początkowym jej biegu w okolicach Torzymia ma charakter torfowo bagienny i w dużej części stanowi Rezerwat przyrody. Dopiero za Rzepinem nabiera innego charakteru wpływając w obszar Puszczy Rzepińskiej.
Zakładaliśmy że rozpoczniemy płyniecie z Rzepina powyżej autostrady A2 ale znalezienie właściwego miejsca wcale nie okazało się łatwe. Standardowo chcieliśmy to zrobić przy moście ( Drogi Wojewódzkiej 139 – obwodnicy Rzepina) ale okazało się to niemożliwe ze względu na brak sensownego dostępu do rzeki w tym miejscu.

Dopiero jakieś 300 m dalej jadąc drogą 139 w kierunku przejazdu kolejowego znaleźliśmy po lewej stronie drogę gruntowa prowadząca na teren betoniarni i rozległy plac z którego w miarę łatwo można było dość do rzeki.


Po rozpakowaniu sprzętu i odstawieniu samochodu do planowanego miejsca zakończenia etapu w Nowym Młynie podeszliśmy kilkadziesiąt metrów do miejsca startu wzdłuż ścieżki prowadzącej przez trzcinowisko

Pierwsze ok 100 m rzeki aż do mostu kolejowego jest w większości zarośnięte trzciną, przez którą trzeba się przedzierać. Dopiero przed samym mostem, można rozpocząć normalne płyniecie


Za mostem charakter rzeki diametralnie się zmienia. Koryto zdecydowanie się poszerza a dość wartki nurt prowadzi przez piękny liściasty las, raz po raz pojawiają się pojedyncze zwalone drzewa. Dobre wrażenia psuje niestety delikatny ale nieprzyjemny zapach wody który pojawia się zaraz za mostem kolejowym.



W ciszę lasu powoli wdziera się jednak szum pobliskiej autostrady do której docieramy po około 50 minutach płynięcia licząc od miejsca startu

Za mostami autostrady mamy płytkie bystrze zakończone zwalonym drzewem połączonym z drucianą siatką. Zestaw ten ma stanowić przeszkodę dla migrujących dzików pomyślano także o przejściu dla innych osób .


Kilkanaście metrów za zaporą dla dzików rzeka rozwidla się. Główny nurt biegnie w lewo i omija zbiornik retencyjny znajdujący się na wprost

Płynąc głównym nurtem bez przeszkód omijamy po lewej zbiornik retencyjny. Dopiero na samym końcu mamy potężne i obrośnięte zwalone drzewo pod którym dało się jeszcze przecisnąć

Po kolejnych kilkunastu metrach mamy most drogowy i próg wodny powstały w miejscu dawnego młyna. Droga prowadzi z pobliskich Jaworek aż do drogi krajowej 134 z Rzepina do Nowego Młyna ale od strony tej drogi przejazd jest zablokowany szlabanem Lasów Państwowych. Można go co prawda objechać inna drogą leśną, ale bezpieczniej dojechać do tego miejsca od strony Jaworek.Przed mostem po lewej mamy pomost z którego łatwo jest zwodować sprzęt i rozpocząć płyniecie dalszego odcinka jeżeli chce się ominąć w sumie dość uciążliwy zajmujący około 1,5 godziny płynięcia odcinek z Rzepina.

Stan wody jak na tą porę roku był niski wynosił 32 cm na wodowskazie w Maczkowie , ale wystarczająco wysoki aby bezpiecznie spłynąć próg nawet na SUP ie

Kilkadziesiąt metrów poniżej progu z prawej strony dopływa woda regulowana zastawka na wylocie zbiornika retencyjnego. Jakość wody ani jej zapach nie budzi już zastrzeżeń. Rozpoczyna się najpiękniejszy ponad 4 km odcinek leśnego przełomu rzeki

Rozpoczyna się najpiękniejszy ponad 4 km odcinek leśnego przełomu rzeki .Rzeka od tego miejsca płynie wartkim nurtem meandrując pomiędzy zboczami doliny.

Raz po raz występują zwalone drzewa czasami w imponujących sekwencjach.Jeden z najpotężniejszych zwałów występuje po około godzinie płynięcia licząc od mostu z progiem wodnym


Przy dość niskim stanie wody, szczególnie tam gdzie rzeka rozlewała się szerzej, występowały też niewielkie płycizny.

Niewątpliwie najefektowniejszy zwał spotykamy kilkaset metrów przed końcem etapu( ok. 40 min płynięcia). Potężny (chyba) dąb o średnicy pnia przynajmniej 1,5m , tarasuje rzekę w całości . Sprzęt trzeba przerzucić ponad nim co wcale nie jest zadaniem łatwym, tym bardziej że przy samym drzewie jest dość głęboko.

Wkrótce prąd zaczyna słabnąć co oznacza że zbliżamy się do spiętrzenia w Nowym Młynie. Po prawej stronie rzeki mamy upust wody ale niestety nie dało się nim swobodnie spłynąć przy aktualnym stanie wody, sprzęt trzeba było raczej sprowadzać po kamieniach.


W zasadzie płyniecie można by skończyć bezpośrednio za upustem, ale cały teren był ogrodzony w rożnych miejscach płotkami i nie dało się znaleźć prostego miejsca wyjścia i dalej dojścia do drogi. Dlatego płynęliśmy aż do mostu na drodze w Nowym Młynie , gdzie po lewej za mostem jest dość niewygodne, ale dostępne miejsce wyjścia na łąkę.

Pokonanie prawie 6 km odcinka Ilanki zajęło nam 4,5 godziny w tym najciekawszy leśny odcinek od mostku za autostradą 3 godziny. Mimo dość niskiego stanu wody rzeka pokazało dużo atrakcji i byliśmy naprawdę zadowoleni, co widać na zdjęciu poniżej .

Serdecznie polecam ten fragment Ilanki ,
szczególnie poniżej autostrady i przy wyższych stanach wody.Więcej zdjęć z przepłyniętego odcinka można zobaczyć tutaj.
